Lista aktualności Lista aktualności

Dzieci wojny – historie prawdziwe… Andrzej Szelążek w MBP w Gryficach

W czwartek 7 listopada w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbył się wieczór autorski. Ot, zwykłe, normalne wydarzenie jakich wiele w bibliotece mającej ambicje być nie tylko wypożyczalnią książek ale i ośrodkiem kultury.

Jednak czwartkowe wydarzenie to nie rutynowe spotkanie z twórcą. Bohater spotkania Andrzej Szelążek to człowiek niezwykły. Niezwykły jako człowiek a jeszcze bardziej niezwykły jako pisarz.

Jako człowiek – leśnik w trzecim pokoleniu który „w lesie” spędził całe swoje życie pokonując kolejne szczeble kariery od zwykłego leśnika po dyrektora regionalnego największej w Polsce Dyrekcji Lasów Państwowych nigdy nie stał się tylko urzędnikiem. To człowiek zaangażowany w „ratowanie naszej planety” – sadził drzewa w afrykańskim Senegalu które mają stanowić żywą barierę powstrzymującą rozrastanie się Sahary.

Ale też, syn „Dzieci wojny” który trafił na Zachodnie Pomorze w wyniku powojennej wędrówki ludów, tu się osiedlił w niewielkiej wiosce i tu postanowił pozostać do końca swojego życia.

Wprowadzenia do spotkania dokonał Kazimierz Rynkiewicz – dziennikarz ale też badacz historii ludzi których los rzucił na tzw. Ziemie Odzyskane. Autor książki „To nie był ten sam człowiek” z podtytułem: "POWRÓT ŻOŁNIERZY ARMII ANDERSA do rodzin sybirackich osiedlonych w powiecie łobeskim".

Kazimierz Rynkiewicz zaprezentował autorski przegląd publikacji które – głównie w ostatnim okresie – dość licznie trafiły do czytelników. Wśród tych publikacji znalazła się m.in. niewielka książeczka pt. „Sybiracy” wydana staraniem gryfickiego Związku Sybiraków.

Drogi ludzi którzy trafiali na „Ziemie Odzyskane” – bo to przecież nie tylko Pomorze Zachodnie ale także Dolny Śląsk – były tak różne, że wszystkich już chyba nie da się nawet wymienić. Byli to ludzie którzy w wyniku zajęcia przez Sowiecką Rosję ogromnych połaci przedwojennej Polski tu znajdowali swoje miejsce na ziemi, wielu z nich to tzw. Sybiracy którzy uwolnieni od zsyłkowej opresji nie mogli już wrócić do swych rodzinnych domów, zdemobilizowani żołnierze, ludzie poszukujący lepszego życia, skierowani tu nakazem pracy – długo by tu wyliczać. Cały ten konglomerat ludzi i ich często bardzo poplątanych losów powodował sytuację, że nikt tu nie był „STĄD”. Nawet nieliczni Niemcy którzy zostali też byli traktowani ja przybysze z zewnątrz. Przez kilkadziesiąt lat z tego tygla kulturowego i etnicznego powstała nowa społeczność ludzi dla których tutaj właśnie jest ich Ojczyzna. I co ciekawe czym bardziej związani są z tą ziemią tym bardziej pojawia się potrzeba poszukania swej tożsamości. To taki czas, że ludzie którzy po wojnie przybyli na tę ziemię już w większości już odeszli albo na naszych oczach odchodzą do „lepszego ze światów” i pytania o tożsamość coraz częściej pozostają bez odpowiedzi.

Próbą ratowania tego co się jeszcze da uratować jest właśnie książka Andrzeja Szelążka „Dzieci Wojny Historie Prawdziwe Ocalić od zapomnienia”.

„Dzieci wojny” to stowarzyszenie którego oddział regionalny w rejonie Myśliborza bardzo aktywnie angażuje się w życie lokalnej społeczności. W ten sposób doszło do nawiązania współpracy z ówczesnym Nadleśniczym Andrzejem Szelążkiem który jako, że sam jest potomkiem „dzieci wojny” na tyle zaangażował się w działalność stowarzyszenia, że w jakimś momencie obiecał pomoc w spisaniu i opublikowaniu ich losów. Jak to często w życiu bywa poszukiwania osób czy instytucji które podjęłyby się tego zadania spełzły na niczym i aby dotrzymać słowa Andrzej Szelążek musiał tę książkę napisać sam.

Tak powstała ta książka, a leśnik z zamiłowania stał się „literatem” krążącym po regionie od spotkania autorskiego do spotkania i który ciągle się jeszcze dziwi, że na te spotkania przychodzi tylu ludzi.

Ale warto sięgnąć po tę książkę, bo historie tam spisane są często bardzo niezwykłe. Okazuje się, że jeden z bohaterów przeżył wojnę tylko dlatego, że wraz z rodziną został zesłany na Syberię. On Syberię przeżył, ale wszyscy mieszkańcy wioski z której pochodził zginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów. Spisane na blisko 350 stronach losy ludzi zwykłych i niezwykłych, ludzi którzy tworzyli dzisiejszą historię tej ziemi przypominają też historię o której przez wiele lat nie można było mówić.

Bez historycznej prawdy nie może być prawdziwej tożsamości narodu. W trakcie spotkania pojawiła się nieśmiała zapowiedź, że być może powstanie druga część. Czekamy.

Długa kolejka oczekujących na podpis autora na swoim egzemplarzu książki świadczy o tym, że kolejny tom jest bardzo potrzebny.

Z wokalnym przerywnikiem zaprezentował się Pan Aleksander w repertuarze doskonale wpisującym się w atmosferę spotkania.

 

źródło: https://www.echotygodnik.info/wiadomosci/2409,dzieci-wojny-historie-prawdziwe-andrzej-szelazek-w-mbp-w-gryficach